Kurs detekcji dobiegł końca. W poprzedni weekend podeszliśmy do egzaminu.
Wraz z Muffi przeszłyśmy naprawdę długą drogę od pierwszego zjazdu do dnia dzisiejszego. Rozpoczynaliśmy prawie od zera, od nauki oznaczania kawałka gumy! A obecnie ruda przeszukuje różne środowiska z mikro kawałkiem konga. Czad!
Cały kurs wiele mnie nauczył i uświadomił – „wiem, że nic nie wiem”. W dniu egzaminu dostałam po głowie od egzaminatorów, za co niezmiernie dziękuję. 🙏🏼 Jestem zdania, że konstruktywna krytyka robi więcej jak czysty sukces. Także nic tylko spiąć 🍑 i działać dalej.
Egzamin udało się zaliczyć. 🥳
Polegał na przeszukaniu czterech kategorii – wnętrza, zewnętrza, linie proste/przedmioty, pojazdy w określonym limicie czasowym.
Liczba próbek od 0 do 6. Na starcie ilość próbek niewiadoma.
Brak potwierdzenia przez sędziego po zgłoszeniu odnalezienia – potwierdzenie było na zakończenie egzaminu.
No i zaliczenie wiązało się z odnalezieniem próbek w 100%, 0% fałszywek i 0% pominięć.
Muffinka naprawdę dała z siebie wszystko ❤️
Osobiście z siebie nie jestem zadowolona, ale to tylko motywuje mnie do dalszego zgłębiania wiedzy i nabijania „motogodzin”. 🫡
Koniec kursu, ale początek nauki. 🔥
W maju widzimy się z ekipą raz jeszcze na zjeździe dodatkowym – taktycznym. 😉
Dziękuję Wam ziomeczki – Andrzeje i Andżeliki🥹❤️



