Mijanie się z psami cz.1

Od jakiegoś czasu noszę się z zamiarem pisania coś w rodzaju „edukacyjnych” postów. Trochę takich z życia wziętych, z doświadczenia, czy opowieści innych ludzi.

Dziś jest ten dzień aby opublikować pierwszy z nich, a na tapetę biorę mijanie się z psami. I nie – nie będzie to tekst z poradami „jak minąć się na spacerze, oto 3 proste triki”. Raczej o szanowaniu cudzej przestrzeni, respektowaniu komunikatów i trochę zrozumienia psiej komunikacji.

OBSERWACJA
Czy zdarzyło Wam się zauważyć, że niektórzy ludzie odchodzą z własnym psem na bok? Wchodzą w boczne uliczki czekając, aż ich ominiecie? Omijają Was szerokim łukiem? Bądź usadzają psa w komendzie? Najczęściej Ci ludzie również nie nawiązują z Wami kontaktu wzrokowego, są skierowani do swojego psa.

Najczęściej jest to spowodowane tym, że nie chcą wrzucać swojego psa w zbyt trudne sytuacje, chcą ominąć bodziec, który może wyzwolić negatywne emocje. Są to często psy w treningu, po przejściach, może też chore/w trakcie rekonwalescencji, reaktywne, czy popędowe. Nazywać sobie możemy jak chcemy. Jednak clue jest jedno – jeżeli ktoś chce uniknąć z Wami spotkania to ma ku temu jakiś powód, a Ty powinieneś respektować i szanować czyjąś przestrzeń.

MOJA RACJA JEST NAJMOJSZA, A MÓJ PIESEK CHCE SIĘ PRZYWITAĆ
„Ale mój piesek jest przyjazny!”, „Mój nic nie zrobi”, „Mój chce się tylko przywitać”.
No, ale „mój” już przyjazny nie jest, zrobić może wiele, witać się nie ma zamiaru.
I możemy się przekrzykiwać o „mój to, mój tamto”, zamiast po prostu zająć się swoimi sprawami, a ewentualną kwestie zapytania o przywitanie potraktować jak EWENTUALNĄ kwestię zapytania o przywitanie. Nikt nie broni zadać pytania, czy można podejść – choć sama ucieczka jak najdalej od bodźca powinna dać do zrozumienia, że pewnie nie chcą. 😉 Jednak po zadaniu już tego pytania i usłyszeniu odpowiedzi przeczącej – nie traktować tego jako obelgę, tylko po prostu jako komunikat, po którym można najzwyczajniej w świecie odejść na dalszy spacer. To, że Twój piesek chce się przywitać – no trudno, nie tym razem, może ktoś inny się zgodzi.
I TYLE.

HISTORIE Z OPOWIEŚCI
Wielu, naprawdę wielu klientów opowiadało mi historie jak odchodzili z własnym psem na bok, a osoby po prostu do nich podchodziły. Jeżeli byłoby to jeszcze w formie jakiej napisałam wyżej – z zapytaniem – nikt by dramy nie robił.
Najczęściej ludzie Ci podchodzą i puszczają swojego psa na luźnej smyczy, aby podbiegł do psa „klienta”, ale również znam historie, że pies został spuszczony ze smyczy, aby się przywitał.
Jak to się kończy? Bardzo różnie, zależy od psa, etapu treningu, dnia, pobudzenia, czy wcześniejszych doświadczeń.
Problem zaczyna się, gdy pies „klienta” jednak witać się nie chciał, a „podbiegacz” wpada prosto w paszczę lwa. Zaczyna się szamotanina między psem, człowiekiem i drugim psem. Najczęściej jeszcze do tego osoba, która psa puściła ma pretensje, że pies owego „klienta” jest niewychowany, agresywny i nie powinien przebywać w tej przestrzeni*! No właśnie dlatego „klient” odszedł w bok – aby móc dalej wychowywać/szkolić swojego psa, który jeszcze nie jest gotowy na tak bliskie interakcje.

Proszę zadaj sobie pytanie – co moje zachowanie miało na celu? Czy respektuję czyjeś komunikaty, czy raczej jestem protagonistą tego świata?
Komunikat 1 – odejście w bok.
Komunikat 2 – brak kontaktu wzrokowego z Tobą.
Komunikat 3 – prośba o odejście/ odpowiedź przecząca na pytanie.
Komunikat 4 – ponowna silniejsza prośba o odejście/ zasłanianie swojego psa/ trzymanie swojego psa na krótko itd.

W którym miejscu można stwierdzić, że podejście to dobry pomysł?
Dlaczego po nieprzyjemnej sytuacji masz pretensje do osoby, która od Ciebie uciekła, że jej pies jest niewychowany?

Mogą być jeszcze psie komunikaty – ale skupmy się na bardziej ogólnych kwestiach. Komunikacje ludzką powinien znać każdy człowiek, psią już niekoniecznie.

Historie zmyślone nie są. Sama miałam różne sytuacje, gdzie osoby wręcz śledziły moją trasę. I nie, nie był to trening podążania w odległości, a jawna próba podejścia na siłę, a gdy zwracałam uwagę, że „proszę nie podchodzić”, bo psy są w trakcie sesji szkoleniowej (tak, było to podczas zajęć) ludzie albo się obrażali i rzucali epitetami, bądź podchodzili na siłę, a po zobaczeniu agresywnej reakcji „się obrażali i rzucali epitetami”.

PODSUMOWANIE cz.1
Droga osobo – takim zachowaniem prowokujesz nieprzyjemne sytuacje. Narażasz siebie, swojego psa, obcego psa i obcą osobę na różnego rodzaju nieprzyjemności, aż po uszczerbek na życiu i zdrowiu. Tak! Są psy, które potrafią pogryźć własnego opiekuna – ale to też temat na inny post. Tylko przez to, że Twój pies „chciał się przywitać”.
Droga osobo, jeżeli zobaczysz, że ktoś odchodzi w bok z własnym psem – nie idź za nim i daj mu cieszyć się chwilą spaceru.

Piszę ten post licząc, że część osób po prostu nie wie co oznacza to odejście.
Nie wie, że niektóre psy są agresywne.
Nie wie, że istnieją psy popędowe.
Nie wie, że pobudzenie psa w danej chwili ma znaczenie.
Nie wie, że psy jak i ludzie nie muszą witać się z każdym.
.
.
.

Szanujmy się nawzajem i patrzmy trochę dalej niż własna bezpieczna bańka.

*Pies uczy się poprzez doświadczenie, więc nie ma innej opcji jak na pewnym etapie wprowadzić psa w trudną przestrzeń, aby mógł uczyć się dalej – ale to temat na osobny post.

Podobne wpisy